„Chrystus Sługa…”

Ks. Blachnicki o konsekwencjach obrazu Chrystusa dla Kościoła, tryumfalizmie i krytyce

„Chrystus Sługa – światło dla życia i posługi Kościoła” – najprawdopodobniej pod takim tytułem ukaże się już na Kongregację niewielka książeczka zawierająca refleksje ks. Franciszka Blachnickiego na temat pastoralnych konsekwencji jednostronnego obrazu Chrystusa dla wizji Kościoła. Przygotowywana do druku publikacja zawiera wybór konferencji wygłoszonych 4-6 kwietnia1982 roku w Tivoli pod Rzymem.

Zwracając się do kandydatów do Wspólnoty Chrystusa Sługi, którzy wówczas przeżywali swe rekolekcje, ks. Blachnicki mówił m.in. o pokusie tryumfalizmu i problemie krytyki Kościoła . Uczył pojmowania misji Kościoła w świecie jako przedłużenia misji Chrystusa Sługi, jego namaszczenia Duchem Świętym. „Kosciół jest wspólnotą tych, którzy mają Ducha Świętego” – podkreślał. Jego zdaniem, istotnym warunkiem odnowy Kościoła jest powrót do prawdziwie biblijnego obrazu Chrystusa i uczynienie go centrum pobożności, apostolstwa – całego życia Kościoła.

Zachęcamy do lektury i refleksji w związku z przypadającą 7 stycznia 2007 roku Niedzielą Chrztu Pańskiego, obchodzoną w Ruchu Światło-Życia jako Niedziela Chrystusa Sługi.

Anna Wojtas

Poniżej udostępniamy fragmenty przygotowywanej do druku książki.

[Według Konstytucji dogmatycznej o Kościele Lumen gentium, n. 7] Kościół jest nie tyle kontynuacją tajemnicy wcielenia Chrystusa, ile kontynuacją tajemnicy namaszczenia Chrystusa Duchem Świętym. Tak jak Duch Święty uczynił człowieczeń­stwo Chrystusa narzędziem, to znaczy sprawił, że Chrystus w swoim człowieczeństwie był Sługą, był całkowicie oddany realizacji planów zbawczych Ojca, dlatego że był namaszczony Duchem Świętym, podobnie ten sam Duch Święty czyni swoim narzędziem społeczne Ciało Chrystusa, czyli Kościół, i posługuje się nim, podobnie jak posługiwał się człowieczeństwem Chrystusa. Takie spoj­rzenie na Kościół pociąga za sobą bardzo daleko idące konsekwencje.

Uświadomimy sobie to lepiej, jeżeli najpierw przypatrzymy się konsekwencjom tradycyjnego ujęcia Kościoła, który widziano przede wszystkim jako przedłużenie tajemnicy wcielenia. Mówiło się wtedy nie tylko, że Kościół jest Ciałem Chrystusa, bo to określenie może być również interpretowane w tajemnicy Ducha Świętego, ale mówiło się, że Kościół jest jak gdyby dalej żyjącym Chrystusem. Chrystus jak gdyby idzie poprzez czasy, pokolenia, stając się obecny w swoim Kościele, przez swój Kościół. Oczywiście, że jest to w pewnym sensie słuszne, ale nie jest to pełna prawda. Bardzo łatwo może być spłycona i wtedy jesteśmy blisko tej pokusy, która faktycznie często ujawniała się w dziejach Kościoła, mianowicie, pokusy tak zwanego triumfalizmu. Jeżeli powie się, że Kościół jest nadal żyjącym Chrystusem, jeżeli szczególnie hierarchia Kościoła widzi siebie jako żyjącego Chrystusa, jeżeli Chrystus żyje nadal przede wszystkim w biskupach, w kapłanach, w funkcjach hierarchicz­nych, jeżeli tutaj Chrystus się ciągle na nowo uobecnia, to bardzo łatwo stąd o przejście do pretensji, żeby być traktowanym jak Chrystus. Kościół, zwłaszcza w swojej hierarchii, jest Chrystusem, a więc wszyscy powinni uznać Kościół, wszyscy powinni poddać się jego nauczaniu, wszyscy powinni w Kościele czcić obecnego Chrystusa.

To spojrzenie na Kościół jest jeszcze bardzo zakorzenione w świadomości wielu ludzi. Dopiero ostatni Sobór wprowadził tu jakąś zasadniczą zmianę. Weźmy chociażby problem krytyki Kościoła. Jeszcze do dzisiaj są ludzie, którzy nie mogą zrozumieć, jak można krytykować Kościół. Przecież Kościół jest Chrystusem, Kościół jest nieomylny, Kościół jest święty. Nie można dopuścić do krytyki Kościoła, a Kościół powinien występować z autorytetem, z tą właśnie pretensją, żeby w nim uznać Chrystusa i władzę Chrystusa. Obraz Chrystusa Króla jest uzasadniony jako jeden z obrazów Chrystusa, jeśli jednak jest jakoś jednostronnie zaakcentowany w połączeniu z wizją Kościoła jako nadal żyjącego Chrystusa, to łączy się z jakąś pretensją do tego, żeby uznać wyższość, autorytet Kościoła w różnych dziedzinach. Chrystus właśnie poprzez Kościół sprawuje swoją władzę królewską, jest obecny jako Król.

Otóż te wszystkie ujęcia – w pewnym sensie słuszne, uzasadnione – są błędne ze względu na pewną jednostronność. Zjawisko tak zwanego triumfalizmu, o którym wiele się mówiło na II Soborze Watykańskim, ma swoje uzasadnienie w takim właśnie widzeniu Kościoła jako przedłużenia tajemnicy wcielenia Chrystusa i obecności Chrystusa.

Wszystko będzie oczywiście słuszne i prawdziwe, jeżeli dopowiemy, że Chrystus, jeżeli jest obecny w Kościele, to jest obecny przede wszystkim w charakterze Sługi. Jeżeli ujmiemy Kościół jako obecność Chrystusa Sługi w dziejach ludzkości, to z tego wyrasta zupełnie inna świadomość, inne spojrzenie na Kościół, inne pojmowanie misji Kościoła. Ale takie ujęcie Kościoła – jako trwania, przedłużania się misji działania Chrystusa Sługi – łączy się ściśle z rolą Ducha Świętego, zarówno w relacji do człowieczeństwa Chrystusa jak i do Kościoła, Mistycznego Ciała Chrystusa. I tutaj stwierdzenie, że Kościół na zasadzie bliskiej analogii jest narzędziem Ducha Świętego, podobnie jak człowieczeństwo Chrystusa było narzędziem Jego Boskiej Osoby, że Kościół jest przedłużeniem w czasie, w historii tajemnicy namaszczenia Chrystusa Duchem Świętym, jest jakąś nową próbą określenia istoty Kościoła, tajemnicy Kościoła. Chrystus jest namaszczony. Jezus jest Chrystusem, czyli Pomazańcem, Mesjaszem; otrzymał pełnię Ducha Świętego. Człowieczeń­stwo Chrystusa jest świątynią Ducha Świętego, w Chrystusie, w Jego człowieczeństwie mieszka Duch Święty z całą pełnią swoich darów, które są najpierw darem, jaki otrzymuje Głowa Kościoła: gratia Capitis – łaska Głowy. Chrystus jako Głowa Kościoła posiada pełnię łaski Ducha Świętego i odtąd wszelkie łaski mogą być przekazywane tylko przez Chrystusa, a Chrystus ze swojej pełni przelewa łaski Ducha Świętego na członki swojego Ciała, czyli na Kościół. To jest funkcja Chrystusa, który stał się Kyriosem, czyli Panem. Na tym przede wszystkim polega wywyższenie człowieczeństwa Chrystusa, który po zmartwychwstaniu stał się Kyriosem, Panem, że jako Człowiek otrzymał On moc udzielania Ducha Świętego. Dlatego też po Wniebowstąpieniu miało miejsce Zesłanie Ducha Świętego. Tu objawia się Chrystus jako Kyrios, jako Pan, jako Ten, który ma moc udzielania Ducha Świętego, czyli udzielania nowego życia. I to jest istotą Kościoła: ci, którzy otrzymują od Chrystusa – Głowy łaskę Ducha Świętego, są tym samym włączeni w Kościół, stają się Kościołem; Kościół jest wspólnotą tych, co mają Ducha Świętego, którego otrzymują od zmartwychwstałego, uwielbionego Chrystusa.

ks. Franciszek Blachnicki